Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie :

Zalogowanych : 0

.:Statystyki:.

Odsłon: 32623566
Odwiedzeń: 14997029
Unikalnych: 13963633



----[ Reklama ]----


[Wstecz]

Humor, żarty, dowcipy - Frank

Krótka ballada o matkach
Frank był moim najlepszym kumplem. Raz nawet pożyczył mi dwa złote na piwo „Złoty Elf” Dziwne, bo ja przecież nie piję. To świadczyło jednak tylko o jego niesłychanie dobrym sercu. Byłem pewny, że Frank oddałby mi swoje stare nieużywane skarpety, gdybym go tylko ładnie poprosił. Dla mnie najważniejszy był fakt, że mogliśmy pracować razem jako prywatni detektywi (jedyni w Icewind Dale). Nasza spółka nazywała się „Frank sp. zoo”. W nazwie Frank to był Frank, a mnie przypadło zoo. I tak byłem z siebie dumny, gdyż te kilka liter było moim wkładem w działalność tego wspaniałego człowieka.
Pewnego dnia, kiedy siedzieliśmy razem w fotelu (Frank lubił brać mnie na kolana i mówić wiele miłych rzeczy) zadzwonił

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

telefon.
-Telefon dzwoni! – stwierdził nieomylnie Frank wstając i zrzucając mnie z kolan. Uwielbiałem tę jego bystrość umysłu i zdolności dedukcyjne.
Frank zdecydowanym ruchem podniósł słuchawkę. Po chwili zorientował się, że trzeba ją trzymać odwrotnie, wykonał precyzyjny zamach i rozpoczął rozmowę. Okazało się, że to pomyłka.
-To pomyłka! – Powiedział Frank i odłożył słuchawkę.
-A kto dzwonił? – zapytałem trochę wścibsko.
-To moja matka – spuścił głowę Frank. Nie wspominał matki zbyt dobrze. Kiedy był jeszcze małym elfem wysyłała go na lekcje baletu klasycznego, ubierając w różowe rajstopki. To załamało jego psychikę. Z rozpaczy chciał nawet zapisać się do Samoprzepony – najgłupszej partii w Elfim Sejmie. Na szczęście poczuł powołanie i został detektywem.
Frank wtulił się w moje ramiona i zaczął płakać jak dziecko. Kiedy pogłaskałem go po głowie i powiedziałem, że wszystko będzie dobrze puścił mnie, usiadł w fotelu, włożył kciuk do ust, zwinął się w kłębuszek i cichutko kwilił.
Kilka minut później do pokoju weszła niezwykła wprost kobieta. Długie nogi, delikatna cera, ponętny biust, cudowne, głębokie spojrzenie, pełne usta, blond włosy i bijący od niej urok osobisty – niestety nie posiadała ani jednej z tych cech. Za to o jej obecności świadczył zapach taniego wina i zeszłorocznej ryby. Ubrana był skąpo. Nie miała butów, skarpet, spódnicy, swetra, bluzki, beretu, ani niczego innego. Jednym słowem była goła.
-Pani jest naga! – stwierdził nieomylny Frank, który zerwał się z fotela i nie namyślając się długo wyjął z szuflady stare nieużywane skarpety i podał je nieznajomej.
-Co panią do mnie sprowadza? – pytał Frank zastanawiając się która skarpeta jest lewa, a która prawa.
-Zostałam napadnięta. – odparła kobieta głosem podobnym do basu Piworettiego – To musiał być zamach na moje życie.
-Dlaczego pani tak sądzi? – wtrąciłem się do rozmowy.
-Tak dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3
marksobcz 2005-09-08

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

2010-07-29 16:39:06 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


Do tej pory nie dodano komentarzy.

[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 polinfor.pl Tworzenie stron - Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl