Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

Blog kulinarny

tanie pozycjonowanie
.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie : 0

Zalogowanych : 0




----[ Reklama ]----

[Wstecz]

Legendy i Baśnie - Woda żywa

Dawno, dawno temu w niewielkiej wiosce mieszkała staruszka wdowa z trzema synami, których ogromnie kochała. Najstarszy był organistą w kościele parafialnym, a odznaczał się wielką mądrością i oczytaniem. Średni był rycerzem, rozumnym i bywałym w świecie. Natomiast trzeci, najmłodszy, pracował na roli jak wcześniej jego ojciec. Nie dbał ani o nowiny żołnierza ani mądrość brata organisty, dlatego przez obu uważany był za głupca. Pewnego nieszczęśliwego dnia staruszka zachorowała tak strasznie, że żadne lekarstwa pomóc jej nie mogły. Bracia wybrali się zatem po pomoc do mądrej kobiety mieszkającej pod lasem. Nim jednak wrócili do chatki – matka już nie żyła. Powstał lament straszliwy i płacz, którego baba jako żywa nigdy nie widziała. Zlitowała się nad braćmi i dała im taką radę:
-

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

Jeżeli tak wam matki żal możecie jeszcze wrócić ją do życia. Ale trzeba wam będzie narazić własne. Na Sobotniej Górze spod gadającego drzewa, na którym siedzi zaczarowany sokół bije źródło żywej wody, które wraca życie zmarłym. Dojść tam można i wrócić w siedem dni, ale śmiałkowi nie wolno obejrzeć się za siebie ani zboczyć z drogi, bo natychmiast zamieni się w kamień.
Ledwo baba opuściła chatę, bracia zebrali się na naradę. Średni doszedł do wniosku, że w podróży tej potrzeba nie lada odwagi. Pożegnał zatem braci, przypasał do boku miecz i ruszył w drogę.
Minął dzień jeden, drugi, trzeci, wreszcie tydzień cały, a żołnierza jak nie widać tak nie widać. Dwaj bracia wybrali się do mądrej po radę.
- Daremnie na brata czekacie. Już on więcej nie powróci. Stoi na Sobotniej Górze kamieniem w ziemię wrośnięty.
Bracia wielce się zmartwili słysząc te słowa i zaczęli spierać, któremu z nich wypada teraz iść po żywą wodę. Starszy ofuknął najmłodszego i zdecydował się sam wyruszyć.
- Trzeba tam nie lada głowy, by diabła przechytrzyć. Jak go zaklnę po łacinie, to nic nie wskóra, zobaczysz.
Uzbroił się w kropidło i puścił w drogę.
Minął dzień jeden, drugi, trzeci, wreszcie tydzień cały, a organisty jak nie widać tak nie widać. Najmłodszy brat pobiegł do mądrej po radę.
- Daremnie na brata czekasz. – powiedziała mu. - Już on więcej nie powróci. Stoi na Sobotniej Górze kamieniem w ziemię wrośnięty.
Zasmucił się najmłodszy syn wdowy utratą drugiego brata. Niewiele myśląc pobiegł do domu i chwycił bułkę, przewiesił przez ramię kosę i poszedł na południe.
Szedł trzy dni, przeprawił się przez trzy rzeki i trzy bory nim wreszcie stanął u podnóża Sobotniej Góry. Była ona ogromna, jej wierzchołek niknął w chmurach, a strome stoki porastał dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3
marti 2007-04-03

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

Zobacz strony: 1

2014-09-16 02:53:22 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


2007-04-03 18:53:51 Pretendentka(3) redsinger:

Milo poczytac cos optymistycznego. Basnie lubie chyba wlasnie za to, ze koncza sie przewaznie zwrotami: "I zyli dlugo i szczesliwie". Tez bym tak chciala. Tekst podobal mi sie, ale zdanie: "Nie dbał ani o nowiny żołnierza ani mądrość brata organisty" troche dziwnie brzmi. Bardzo lubie archaizacje jezyka i mam nadzieje, ze bedzie sie czesto w twoch tekstach pojawiala:-). Pozdrowionka


2007-04-03 19:43:45 Młodsza wtajemniczona(4) mephale:

Baśń taka sobie powiem szczerze ;)
Motyw wiele razy przerabiany, trzej bracia, którzy muszę wybrac się po coś i zawsze ten najmłodszy, który jest oczywiście najmądrzejszy zostaje bohaterem.
Jednak podobały mi się te rzeczy, które miały za zadanie sprawić, że najmłodszy syn miał się odwrócić :)
Życzę powodzenia w rozwijaniu zdolności i doradzam poszukanie jakichś nowych, ciekawszych motywów ;)


2007-04-03 21:45:11 Bard(1) aretsela:

Ta baśń przywodzi mi na myśl wiele innych opowiadań tego rodzaju, które czytałam w dzieciństwie. Podoba mi się.


2007-04-04 16:08:48 Nowicjuszka(2) miafka:

Ładna jest ta wersja baśni, naprawdę. Coś optymistycznego, mimo nieszczęść starszych braci, którzy odeszli... pozdrawiam


2007-04-05 01:42:58 Pretendent(3) alhanthalas:

Baśń nieść ze sobą winna morał jakiś... A czy ta niesie?? By za nic na świecie nie oglądać się za siebie?? Czy to morał dobry... Moim zdaniem NIE, a zatem i baśń za dobrą uznać ciężko... Choć czyta się gładko i przyjemnie, to za dobrą nie uznam, bo morał fałszywy niesie


Zobacz strony: 1


[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl