Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

Blog kulinarny

tanie pozycjonowanie
.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie : 0

Zalogowanych : 0




----[ Reklama ]----

[Wstecz]

Opowiadania Fantasy - Ile Boga w czasie

Vaslav uniósł miskę i jednym łykiem dokończył polewkę. Rękawem przetarł usta i spojrzał na duchownego, siedzącego po drugiej stronie dębowego stołu. Vaslav rzucił obojętnym wzrokiem po komnacie.
- Całkiem tu przytulnie – powiedział. Nie skłamał. Pokój rozświetlony był blaskiem kominka
grzejącego cały mały pokoik. Jego blask okrywał miłą dla oka czerwoną poświatą drewniane ściany, poustawiane przy nich regały z księgami i półki. Było tu bardzo miło. Było ciepło, sucho... Było syto, co najważniejsze.
- Dziękuję – rzucił tylko kapłan nawet nie unosząc głowy. Wciąż trzymał na kolanach jakąś
księgę i wertował ją w pośpiechu. Miał łysą głowę świecącą jak gdyby smarował ją co dzień tłuszczem. Ciemnobrązowy, lniany habit widocznie za duży, fałdował się i marszczył przy każdym ruchu. Vaslav omiótł wzrokiem stół.

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

Tuż przed nim stały dwa talerze świecące już pustkami, miska na której dnie pływały jeszcze jakieś nieapetyczne ochłapy i kufel, opróżniony doszczętnie.
Duchowny zamknął księgę z niemałym hukiem. Położył ją na stole przed sobą i wsparł na niej łokcie. Ręce złożył i oparł na nich brodę. Przenikliwym wzrokiem spojrzał na Vaslava. Przez chwilę milczał.
- Mój drogi... – zaczął – Cóż też ci dała ta podróż? Ta nagroda...
- Nie dała mi nic... – powiedział Vaslav zwieszając wzrok – Tylko chwilowe spełnienie...
- ... za które przyjdzie ci płacić przez długi jeszcze czas. – dokończył łysy – Bo tylko to może
dać grzech. Nic więcej.
- Ja nie grzeszyłem – oburzył się Vaslav lecz zaraz ostygł zduszony ostrym
wzrokiem duchownego
- Grzeszyłeś. Musisz to przyznać. A teraz powracasz do nas jako wędrowiec niewprawny co za
szybko dorosłym chciał się stać. Czy tak chciałeś żyć? Do końca tutaj? Do końca wiedząc, że najlepsze masz już za sobą?
- Nie... – powiedział Vaslav
- Żałuj za grzechy a zostaną ci one odpuszczone. – duchowny uczynił znak krzyża i schyli
głowę. Po chwili uniósł ją i spojrzał raz jeszcze na Vaslava. Tym razem inaczej. Jak na przyjaciela... Brata. – Co z nią?
- Odeszła –powiedział Vaslav- Na wschód...
- Ale dlaczego?

***
Vaslav stał oparty o frontową ścianę karczmy tuż przy drzwiach otwartych szeroko. Słońce świeciło jasno zwiastując nadejście wiosny. Z karczmy dobiegały okrzyki, śmiechy i pijackie śpiewy. Świętowanie nocy pierwszowiosennej już się zaczęło. Wioska zdawała się pusta. Nikt nie siedział w cieniu przed swym domem, nikt nie wyglądał przez okno, nikt nie wieszał prania ani nie przechadzał się po okolicy. Domy jednak nie mogły być puste, wszak karczma nie pomieściłaby lokatorów piętnastu domóstw wiejskich. Vaslav utkwił wzrok w jednym z okien, gdyż zauważył w dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
yod 2006-08-17

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

Zobacz strony: 1

2014-10-23 08:37:27 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


2006-08-17 11:35:26 Młodsza wtajemniczona(4) vega:

O jestem pierwsza:] Ale do żeczy.
Świetne opowiadanie yod, mam wrażenie jakby pisanie przychodzilo Ci z ogromną łatwością:) i to sprawia że jest bardzo "naturanle" i łatwo się w nie wczuć. Ciekawy temat wybraleś. Religia w świecie fantastyki, z tego może coś wyjść:) Cóż czekam na kolejną część opowieści i pozdrawiam ..::Vega::..


2006-08-17 12:18:43 Pretendent(3) mace:

O, drugi jestem. Ale do RZeczy ;]
To ja może, swym starym zwyczajme, na początek błędy wypruje na wierzch ];->
"Pokój rozświetlony był blaskiem kominka grzejącego cały mały pokoik."- niepotrzebne wtrącenie "pokoik". Przecież juz na początku zdania mówisz o pokoju.
"Jego blask okrywał miłą dla oka czerwoną poświatą drewniane ściany, poustawiane przy nich regały z księgami i półki."- zdanie jest zlożone niepoprawnie. W moim mniemaniu powinno być tak: (..)drewniane ściany, przy których poustawiane były regały z książkami"
"Ciemnobrązowy, lniany habit widocznie(,) za duży(..)"- a tu przecinka brakuje :)
"Miał łysą głowę świecącą(,) jak gdyby smarował ją co dzień tłuszczem." tu też brak przecinka :)
"... za które przyjdzie ci płacić przez długi jeszcze czas." zdanie po trzykropku powinno zaczynac się z dużej litery :)
"oburzył się Vaslav(,) lecz zaraz ostygł zduszony ostrym
wzrokiem duchownego"- i ponownie brak przecinka.
"Domy jednak nie mogły być puste, wszak karczma nie pomieściłaby lokatorów piętnastu domóstw wiejskich."- a tu literówka "domóstw" :)
"Chciał uchodzić za możnego, przynajmniej w oczach wieśniaków i nie ważne było to(,) że jego sakwa świeciła pustkami." brak przecinka :)
"Wioska nadal wydawała się pusta(,) ale przedstawienie jednego aktora(..)" ponownie musiałem wstawić przecinek :)
"Padł twarzą w piach brudząc ją jeszcze bardziej."- coś tu nie jest zrozumiałe... Kogo on bardziej pobrudził? Chyba tam powinno byc siebie...
"Obrócił się na ziemi(,) podparł rękoma i spojrzał na karczmarza(,) który wskazywał palcem dal i patrzył na pijaka."- a tu dwa przecinki wstawiłem ;)
"Karczmarz obrócił się i przekroczył próg karczmy."- aby tak nie powtarzać, karczmę mogłeś zastąpić gospodą :)
"O dziwo udało mu się to i już po chwili stała na nogach, wciąż jednak zataczając się widocznie."- pijak to rodzaj żenski? Intrygujące...
"Vaslav stał wciąż w bezruchu wiedząc, że teraz nie on(,) lecz słodka parka"- wstawiłem przecinek w zdaniu, bo brakowało :)
"Jego palce roztrzaskały się na szczęce pijaka, wiodac go na spotkanie z twardą, ubitą ziemią."-zdanie zawiera dwa błędy. Literówkę "wiodac" i błąd logiczny. Zauważ, że podmiotem nadal jest ten kto uderza, czyli w tym przypadku Vaslav. Można więc odczytać z tego zdania, że to Vaslav wylądował na ziemi :)
"Jej twarz..." "Nie było już w jej twarzy miłości..."- a tu powtórzenie :)
"-Teraz wiem że było to tylko chwilowe spełnienie"- przecinka brak!
"Szedł prosto przed siebie(,) z każdym krokiem coraz dalej będąc od tłumu gapiów a coraz bliżej niej." brak przecinka i niepotrzebne "będąc" ;-/
"Wiedział(,) że wciąż patrzą na niego gapie, że wciąż patrzy Elena."- a tu brakuje przecinka ;)
"spytał Belthazar(,) a echo jego głosu rozniosło się po całym kościele"- brak przecinka :)
"Belthazar zamknął obitą skórą księgę i ułozył ją delikatnie, z czcią na ołtarzu."- literówka "ułozył" :)
Drzwi główne z hukiem rozwarły się(,) a chłód i wilgoć wlały się do kościoła(,) wraz ze światłem zachodzącego już słońca."- dwa razy brakowało przecinka :)
"nie ważne me imię(,) lecz mój władca."- brakuje przecinka :)
"zawył Belthazar(,) ale Vaslav stał już przy nim"- brak przecinka :)


I to by było chyba na tyle. Ogólna ocenę wystawię ci, po krótkim odpoczynku. Jak narazie żegnam! :)


2006-08-17 12:24:24 Wędrowiec(0) insomnis:

Kontynuacja Róży, jak sądzę. Mniej chaotyczne, a tym samym bardziej mi się podobało.
Sama koncepcja Czasu, wydaje mi sie nie przemyślana. Bierzesz elementy z religii chrześcijańskej i zmieniasz Boga w Czas. Nie widzę w tym nic odkrywczego. W zasadzie nie dostrzegam zbyt znaczących różnic w obu religiach. Obie mówią, iż ta druga jest złem i obie opierają sie na tych samych wartościach. Phi
Mowa kapłana jest nie przekonująca.


2006-08-17 12:33:42 Pretendent(3) mace:

Return the Mace :)
Czyli wróciłem :)
Teraz ogólnie o tekście miałem prawić, tak? A więc prawię. Jak sam widzisz, błędów było dosyć sporo. Szczególnie przeważała interpunkcja, lecz i innych błędów sie nie ustrzegłeś. Radzę, przed wysłaniem sprawdzić kilka razy swoje dzieło, albo dać je przeczytać innym.
Jednak ogólnie nie jest źle. Dialogi sa barwne, opisy również, gorzej jest z akcją. Na koniec powiem tylko tyle, że jestem pozytywnie nastawiony i szczerze gratuluje :)
Z szacunkiem centaur Mace


2006-08-17 13:18:48 Wtajemniczona(5) morgana:

No i kolejna część cylku.... Tym razem miast uczuć, zaserwowałeś nam dawkę filozofii i religii - co owszem, podoba mi się, choć mam jedno "ale". Mianowicie, brakło mi większej akcji. W Róży nie wadził mi zbytnio jej brak, lecz tu już było z tym trochę gorzej. Jednak mimo wszystko, opowiadanie podoba mi się, jest ciekawe i dosyć wciągające. Co prawda nie ustrzegłeś się kilku błędów, lecz daruję już Ci ich wymienianie, ponieważ z powodzeniem zrobił to Mace:) Dialogi są jak zawsze naturalne, opisy również całkiem niezłe. Ogólnie jest dobrze...czekam na następną część:)
Pozdrowienia:))


2006-08-18 01:27:29 Młodszy wtajemniczony(4) mangel:

Ciekawe opowiadanie, filozofia Czasu faktycznie jest zbyt chrześćjańska. Przyjemnie się czyta i łatwo przyswaja, tylko kapłani byli za mało fanatyczni jak na moje spaczone gusta ;), mogil by troche powalczyć o wiernych, zwłaszcza Teobald, przecież wprowadzał nową wiare, jak miał ją rozprzestrzeniać jeśli nie postarał się o niewiernych do nawrucenia?? Czekam na ciąg dalszy, może tam będzie więcej o tej walce religii, która przecież musi mieć miejsce przy nawracaniu.

Pozdrawiam Mangel, dowódca Anielskiej Eskadry Północnej.


Zobacz strony: 1


[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl