Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie :

Zalogowanych : 0

.:Statystyki:.

Odsłon: 32623566
Odwiedzeń: 14997029
Unikalnych: 13963633



----[ Reklama ]----


[Wstecz]

Opowiadania Fantasy - Umowa

coś innego! Ważne, żebyś nazajutrz miał powód do przyprowadzenia specjalisty. Czyli mnie.
- I co dalej?
- Wymyślisz jakąś piękną bajeczkę o chorobie zakaźnej, nowych metodach, antidotum… I jeszcze dużo o łasce bogów, która spłynęła na ich rodzinę, czyli o mnie. I jeszcze o nowym ochronnym specyfiku, który muszą zażyć. Oczywiście, dla mojego celu będzie to ostatni toast w życiu.
Najpierw na twarzy doktora pojawił się grymas, a gdy skończyłem mówić, zaczął nerwowo chichotać.
- Oczywiście! Choroba zakaźna! Ty idioto, on choruje na halistagrotermię, oni doskonale wiedzą, że nie zachorują, mówiłem im to…
- A kto tu jest zagranicznym specjalistą? Ja, czy oni? Poza tym on ma chorego syna, zaświeci mu się lekiem w oczy, to we wszystko uwierzy.
- Dobra, załóżmy, że ci się

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

uda? Ale co ze mną? Choroba, która męczy dzieciaka przez trzy tygodnie, położyła dorosłego faceta w jedną noc?
- To już nie moja sprawa, Salabak, zagraniczny specjalista będzie już daleko „za granicą”. Ale jesteś tu autorytetem, poradzisz sobie.
Doktor po raz kolejny usiadł na krześle i ciężko westchnął. Chciałem już wyjść, ale zatrzymał mnie gestem. Tym razem unikał mego spojrzenia.
- Ja… Zmieniłem się. Naprawdę jestem lekarzem! I nie chcę… Czy…
- Musisz. Wierz czy nie, ale ja też chciałbym mieć wybór. Oczekuj mnie za dwa dni.
Zamknąłem drzwi i doktor został sam. Tylko wiatr wpadł jeszcze przez otwarte okno i poprzewracał kartki leżącego na biurku dzieła. Salabak Iann nawet nie zauważył.



Szliśmy już dobre pięć minut. Wiał coraz zimniejszy wiatr. Chłopak podobno strasznie się ucieszył, że przyjechał do niego zagraniczny specjalista z lekiem. Matka mówiła, że cały czas modliła się o cud. Czasem nienawidzę swojej pracy.
- To ten dom. - Doktor odezwał się pierwszy raz od piętnastu minut. Dom był duży, zadbany, piętrowy. Z ogrodem.
Stanęliśmy przed bramą. Wiatr zacinał coraz bardziej, musiałem okryć się szczelniej płaszczem. Doktor zawołał strażnika. Raz. Drugi. Trzeci.
Nic.
- Co się stało?- zapytałem.
- Nie wiem, zawsze tu ktoś był i mnie wpuszczał.
- Sprawdzę, czy brama jest zamknięta.
Była otwarta. Dobrze naoliwiona z łatwością ustąpiła. Wszedłem do środka ogrodu.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł…- usłyszałem doktora.
- Będzie mniej problemów z wyjściem.
- Cze.. Czekaj! Przewidujesz jakieś problemy?
Nie odpowiedziałem. Brak strażników może znaczyć wszystko. Któryś miał urodziny i poszli pić gdzieś w pobliżu albo zostali na chwilę zawołani do środka. Ale dla zabójcy brak strażników zawsze źle wróży. Cudów nie ma.
Wszedłem do głównego holu, doktor pobiegł za mną. Jedno spojrzenie do najbliższego z pokoi wystarczyło. Pootwierane szafy, powyjmowane szuflady. Ktoś bardzo pośpiesznie się dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19
vincenth 2006-11-30

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

Zobacz strony: 1

2010-07-29 16:36:58 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


2006-12-01 20:24:57 Wędrowiec(0) lekse:

Ciekawe postacie, wciągająca fabuła to główne atuty tego opowiadania. Literówek nie wykryłem. Troche ograny wydał mi się pomysł z Athirem powracającym po latach bratem, tym razem po drugiej stronie barykady. Mam nadzieję na ciąg dalszy. Powodzenia!


2006-12-01 23:29:03 Nowicjusz(2) lord:

Hmm... całkiem ciekawe opowiadanie. Trochę nie podobało mi się użycie słów "hobbit", "hobbickie"... za bardzo tolkienowskie. Mogłeś używać niziołków. Fabuła całkiem ciekawa. Miejscami bardzo wciągające, ale były też momenty trochę monotonne. Pozdrawiam


2006-12-03 19:35:02 Wtajemniczona(5) ipok:

,,To miasto się nie zmienia. Te same brudne ulice, te same stare mury, te same zmęczone zbyt długim życiem drzewa. Ten sam zachód słońca na horyzoncie, pokrywający dachy wszystkich biednych kamienic i obskurnych sklepów upiorną, czerwono-krwistą poświatą - która jakby na przekór wszystkim przypomina co wieczór o dawnym pożarze.,, i dlatego czytałam dalej..fajny początek a to podstawa..trzeba zachęcić czytelnika do czytania dalej.Tobie się udało w moim przypadku...brawooo


2006-12-06 10:59:26 Wieszcz(6) horny:

A mnie się bardzo podobało, jak ostatnio mało co ... Akcja całiem całkiem fabuła też . A co do ogranego pomysłu to czyz nasze opowiadania nie są odbiciem pewnych zasłyszanych opowieści..?

I tym filozoficznym akcentem zakańczam, pozostając w nadziei ,ze jakiś ciąg dalszy jednak będzie...


2006-12-06 22:35:05 Wtajemniczony(5) arcus:

Naprawdę dobre. Zaskakujące (przynajmniej dla mnie ) zakończenie i zaskakująco dobry tekst przed zakończeniem. A tak poważnie - naprawdę podobało mi się, mimo, że wydawałoby się nic nowego - gildie, hobbity, wilkołaki, lisze i takie tam inne. Mam nadzieję na więcej.
Pozdrowienia.


2006-12-06 23:10:38 Młodsza wtajemniczona(4) beatrix_ilphukiir:

Kilka literówek jest, ale nieważne. Ogólnie baaardzo mi się podobało, cudowny styl - jasny, dopracowany, niemal bezbłędny.
I też mam nadzieję na ciąg dalszy. :) Bo zainteresowało.


2009-04-23 12:16:14 Bard(1) byczyk:

Dobre opowiadanie. Powiedziałam bym wręcz, że nieprzywidywalne.


Zobacz strony: 1


[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 polinfor.pl Tworzenie stron - Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl