[Wstecz]Opowiadania Fantasy - Zapomniane drogilub, w razie potrzeby, pomoc. Mag trzymał się z boku i wspomagał walczących swoimi ulubionymi, prostymi, ale skutecznymi zaklęciami.
Kael nasłuchiwał. I liczył.
Długi świst lekkiego, mocno wygiętego miecza Shapira. I niemal równoczesny krzyk. To już dwóch.
Triumfalny, cienki okrzyk - policzył trzeciego za Nerisę.
Grair bali się. Strach spowalniał ich ruchy.
Trzydziestu wojowników bało się walki z trzema, w tym jedną dziewczyną.
To właśnie była ich najpotężniejsza broń.
Kael nie dziwił się. Sam pewnie przestraszyłby się, widząc ich pierwszy raz. Shapira, nawet w walce chłodnego i opanowanego, Marcellusa, mordującego z błyskiem w oczach. Alana, młodego jeszcze, ale już naznaczonego paskudną blizną w poprzek twarzy. I Nerisę, drobną, jasnowłosą, o zimnych, stalowoszarych oczach.
Zaskoczenie przeciwników szybko przejął Ewan. I wykorzystał. Spotęgował ich strach.
Bali się bezpośredniej walki. Bali
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki się bólu. Bali się śmierci.
I umierali.
Przy piętnastym Kael przestał liczyć. To robiło się nudne.
Kilku wybiegło przed dom. Czekały na nich strzały i bełty ukrytych Kaen. Jeden zaatakował Kaela. Kasteel zwinnie uniknął ciosu i ciął z półobrotu. Walkę zakończył Gerin, wbijając Łowcy w plecy szeroki sztylet.
Wszystko powoli cichło.
Wszystko powoli cichło.
- Nie umieli się bronić. - dziewczyna splunęła na próg.
- A my tu staliśmy - westchnął Kael.
Shapiro szybko rozejrzał się, sprawdzając czy wszyscy są i skinął na Ewana. Mag aktywował zaklęcie. Drewniany dom stanął w płomieniach.
Przez chwilę stali i patrzyli.
- Wyglądamy jak... - Nerisa nie mogła znaleźć właściwego słowa.
- Jak potwory - podsunął Alan.
- Rzeźnicy po ciężkim dniu pracy w mało higienicznych i niezbyt sprzyjających warunkach - dokończył wesoło Marcellus. Rękaw jego kurtki powoli nasiąkał krwią.
- To nic - tłumaczył się przed Ewanem szepczącym zaklęcie tamujące krwawienie. Mag uśmiechnął się pod nosem. Wiedział lepiej.
- Też mi bohater - prychnęła Nerisa - potknął się i zawadził o własny miecz.
Marcellus skrzywił się komicznie. Wszyscy wybuchnęli śmiechem, tylko Fordyce swoim zwyczajem pokiwał ze zrezygnowaniem głową.
- Możemy wracać - Shapiro jak zwykle wiedział, kiedy się odezwać - chyba wszyscy są.
Popatrzyli po sobie.
Kogoś brakowało
- Gdzie jest Roeenna?
***
Ostatnio widział ją jeden z kaensai zmierzającą na północ od starego domu. Potem nie widział jej nikt.
- Znajdę ją - Kasteel był zdecydowany.
- Kael... - Nerisa położyła mu dłoń na ramieniu - poczekaj... Pójdziemy z tobą...
- Nie musicie. Jesteście zmęczeni.
- A ty?
- Ja stałem przy wyjściu.
Zagryzła wargi.
- Ale.. robi się już ciemno...
- Nie zostawimy cię samego, Kael. - powiedział stanowczo Shapiro.
Ewan zaskoczył ich wszystkich.
- Pozwólcie mu iść samemu. Rozumiem go.
Przywódca popatrzył uważnie na niego i na Kasteela.
- Dobrze.
***
- To do niej niepodobne - Aiinlae nerwowo przechadzała się po pokoju - coś dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 whisper 2004-10-07 [Wstecz] [Strona główna]
 | Zobacz strony: 1 | 2010-07-29 16:28:20 WOW(666) Brat G:
To byla reklama
| 2004-10-11 13:57:51 Biegła(10) curuni_nadira: W rzeczy samej, w pełni popieram mojego przedmówcę^^
| 2004-10-12 13:57:51 Młodsza wtajemniczona(7) valadiel: ja chcę przeczytać następny rozdział!!!
| 2004-10-14 13:57:51 Starsza weteran(8) whisper: Jak ja tu dawno nie byłam!:)
Przez dłuższy czas byłam pozbawiona dostępu do internetu, w Gildii bardzo dużo się zmieniło, przybyło opowiadań... a u mnie nic...
Już od dłuuuuuuuuuuugiego czasu próbuję się zabrać za kolejną część (bo nie wiem czy można to nazwać rozdziałem), ale wakacje jakoś zleciały, teraz szkoła się zaczęła (nauczyciele się rozpędzili) i... a zresztą, co się będę tłumaczyć, po prostu muszę porządnie przysiąść, wypisać dokładnie plan i dopasować do tego słowa. Jak wreszcie przestanę się lenić, to może coś z tego będzie:).
| 2004-11-04 13:57:51 Biegła(10) curuni_nadira: Ja nic nie chce mowic, ale mnie sie wydaje, ze tu jet tego troche za malo... znaczy sie, gdzies w zakamarkach twardego dysku mam znacznie dluzszy fragment tego opowiadanka...
Czy ktos sie tym zaopiekuje?
| 2004-11-13 13:57:51 Starszy nowicjusz(6) kires: Masz dlaszy ciąg tego opowiadania??!!...No to raz przesyła mi tu...
| 2004-11-17 13:57:51 Biegła(10) curuni_nadira: Juz poszlo, raz jeszcze przepraszam za to opoznienie...
| 2004-11-26 13:57:51 Starsza weteran(8) whisper: Coś podobnego! Czy dobrze zrozumiałam, że ktoś poświęcił miejsce na dysku na moje opowiadanko? Mam coraz większe wyrzuty sumienia, że nie mogę się zabrać za ciąg dalszy...
| 2004-12-06 13:57:51 Biegła(10) curuni_nadira: Whisper, to czysta przyjemnosc^^
A brakiem czasu sie nie przejmuj, jestesmy cierpliwi...^^
| 2005-07-05 13:57:51 Starsza weteran(8) whisper: Na wypadek gdyby ktoś tu zajrzał: następna część będzie, co prawda wspólni będą tylko bohaterowie, ale myślę, że zapowiada się dobrze. Zostało mi już tylko zakończenie i, niestety, klepanie na komputerze (w trakcie którego jak zwykle zmienię połowę tekstu:)). Będę się reklamować.
| 2006-03-21 19:58:14 Strażnik wieży(13) kesseg: Uaaa... mocne :D Parę rzeczy mi się nie podobało, ale to szczegóły. Całość powala! :)
| 2006-04-02 20:56:56 Starsza weteran(8) whisper: Tutaj brakuje końcówki...
| 2009-03-02 07:07:59 Nowicjusz(2) kondias: Znakomite! Jak widzę z wzmianki o szkole w komentarzach, ty też w momencie pisania tego byłaś nastolatką, ale na pewno starszą od autora "Księcia" - opowiadanie jest naprawdę dojrzałe. Bardzo dobrze oddaje naszą cholerną naturę - cóż, jesteśmy drapieżnikami niewłaściwymi, pochodzącymi od stadnych małp drapieżnych, zabijającymi innych często tylko dlatego, że nie są nami... Kaensai pochodzą od kotów, są więc drapieżnikami właściwymi, znacznie szlachetniejszymi od nas - i właśnie dlatego skazanymi raczej na klęskę. To Ci się naprawdę udało i chętnie przeczytałbym ciąg dalszy - mam nadzieję, że gdzieś tam jest.
| 2009-04-09 20:12:56 Bard(1) byczyk: Gdzie więcej??? Wciągnęło mnnie bardzo i czekam na ciąg dalszy.
| Zobacz strony: 1 | |
[Wstecz] [Strona główna]
|