[Wstecz]Opowiadania Fantasy - Avtessaświecie, który Noemi opuściła, była ona oświetlona, za wejście należało zapłacić, tłumy turystów odejmowały jej całą aurę. Tutaj było inaczej. Gorący oddech smoka na karku i ciepła ręka Astarot w jej dłoni, powodowały szybsze bicie serca. Powietrze aż wibrowało od stężenia aury. Noemi w świecie w którym się urodziła, uchodziła za dziwną. Umiała wyczuć aurę miejsca albo osoby, choć cywilizacja zabijała ją zarówno w budowlach, jak i ludziach. Ostatnia jesień przytępiła w Noemi wszystkie zmysły, nie chciało jej się już zastanawiać, dlaczego w niektóre miejsca przychodzi, a inne omija. Nogi nosiły ją same, wiedziały, gdzie należy iść.
Przemiana, jaka nastąpiła pod wpływem tęczy, obudziła Noemi do życia. Teraz widziała, a nie tylko patrzyła, słyszała, a nie słuchała. I potrafiła już
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki dostroić swoją aurę do aury smoczej jamy, do aury Astarot. Robiła to na tyle instynktownie, że nie wyczuła w tej aurze jej złych elementów. Zresztą, aura Astarot była skomponowana w taki sposób, żeby groźnych akcentów nie było widać.
Zagłębiały się coraz bardziej w ciemną jaskinię. Było jasne, że nie idą tam wyłącznie po to, żeby gdzieś iść. Na końcu coś czekało, to coś nie budziło grozy, tylko pewien rodzaj zdenerwowania, Noemi czuła, że to Coś, jest o wiele potężniejsze od nich, że może obdarować je nieprzemierzonymi dobrami, lub zabić jednym ruchem ręki. Albo łapy.
Stopniowo jaskinia zamieniała się w korytarz. W pewnym momencie Noemi zauważyła na ścianach płaskorzeźby, sklepienie, które nie było efektem działania wody. Bo czy był to efekt pracy rąk ludzkich, Noemi nie była pewna.
Stanęły u podnóża stromych schodów. Misternie rzeźbione balustrady dawały poczucie pewności, ale cała konstrukcja unosiła się jakby w powietrzu, nad bezdenną przepaścią.
- Dalej musisz już iść sama – powiedziała Astarot, a jej głos stracił dźwięczność, z jaką śmiała się na ukwieconych wałach. Znów był to głos kobiety, a nie dziecka.
Noemi dopiero teraz poczuła coś na kształt strachu. Popatrzyła do góry, na to, co czekało ją u końca wędrówki. Schody były jednak zbyt długie, ich szczyt tonął w ciemności.
Po chwili wahania weszła na pierwszy stopień. Wpatrzona w ciemność, która odsłaniała powoli kolejne stopnie, kolejne kolumny balustrady. Wędrowała długo, ale wytrwale, nie czuła zmęczenia, ani upływu czasu. Czas w ogóle przestał mieć znaczenie.
Wreszcie ujrzała przed sobą smugę światła. Od tej pory nie odrywała wzroku od powiększającej się jasności, nie patrzyła za siebie, ani w dół. W końcu schody skończyły się. Noemi stała teraz przed uchylonymi drzwiami. Na moment zawahała się, ale powoli je dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 shenandoah 2005-03-07 [Wstecz] [Strona główna]
 | | 2010-07-29 16:38:56 WOW(666) Brat G:
To byla reklama Do tej pory nie dodano komentarzy. | |
[Wstecz] [Strona główna]
|