[Wstecz]Opowiadania Fantasy - Srebrne Wilki część II - rozdział 1 Rozdział 1
Ranek następnego dnia był piękny i ciepły. Zara obudziła się bardzo wcześnie. Na stoliku obok posłania zastała porządne śniadanie i dużą, ciepłą pelerynę. Przez otwarte wejście do namiotu dostrzegła trzy postacie siodłające konie na głównym placu. Szybko zjadła przygotowany dla niej posiłek i zakładając pelerynę wyszła na zewnątrz.
-Witam, Zaro.- odezwała się do niej siodłająca Florę Mellis.
-Dzień dobry!
Obok Mellis stał Grandis siodłający swego konia, oraz Tarnas, kończący właśnie siodłać Mistrela.
-Co się dzieje?- zapytała bez niegdysiejszego skrępowania dziewczyna.
-Zabieram Sarane do gorących źródeł. Pomyślałam, że tobie też się przydadzą, zwłaszcza po tak męczącej podróży, jaką odbyłyście. Przy okazji może porozmawiamy i czegoś się o tobie dowiem.
-Zostaw ją, Melli. Ja wszystko wyjaśnię.
-Sarane- krzyknęła elfka w kierunku stojącej przy jednym z namiotów kobiecie.
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki Była wściekła.- Przecież mówiłam ci, żebyś się beze mnie nie ruszała nigdzie, nawet na krok.
-Sarane!- krzykneła uradowana widokiem nauczycielki Zara.
-Posadzisz mnie na tego konia, Grandis, czy nie?- zaśmiała się cicho Sarane
Grandis podszedł do niej i wziął ją na ręce, po czym posadził ją na swoim koniu i siadł za nią. Mellis tymczasem podeszła do Zary i podała jej ciepłą pelerynę, bo ranek był chłodny.
-Nie mam zamiaru leczyc takich błahostek, jak przeziębienie, młoda damo- umotywowała swoje działanie elfka, widząc zdumiona minę dziewczyny.
-Lepiej już jedźmy, Mellis, zanim coś się wydarzy.- zaproponował elf.
Tarnas podszedł do Mellis i odebrał od niej instrukcje dotyczące całego nadchodzącego dnia.
-A jakby zdarzyło się coś nieprzewidywalnego? Jakbyśmy nie wiedzieli, co robić?
-Nie próbujcie nawet mnie szukać. Dzisiaj zajmę się tylko i wyłączenie leczeniem i nic ponad to mnie nie obchodzi. Musicie sobie radzić sami.- powiedziała stanowczo.- Wreszcie oderwę się od obozu, choć na chwilkę.- dodała szeptem.
-Nie lubisz dowodzić, Melli?- zapytała Sarane, która chyba jako jedyna usłyszała stwierdzenie elfki.
-Kto, jak kto, ale ty powinnaś wiedzieć, że nie zawsze się robi to, co się lubi. Grandis, ruszmy, bo zaraz zaczną mnie wołać.
Istotnie, niedługo potem rozległy się w obozie krzyki. Jakiś człowiek wołał Mellis. Elfka kazała Grandisowi dobrze trzymać Sarane i pchnęła konia mocno do przodu. Chwilę później trzy konie pędziły przez las, coraz bardziej oddalając się od obozu.
Jazda nie trwała długo, jednak dla Zary, która przez osiemnaście lat odbyła nie więcej niż trzy wycieczki poza zamek, były to cudowne chwile pełne nieznanej dotąd wolności. Mistrel gnał lekko po zielonej trawie, przeskakując lekko nieliczne korzenie, jakie pojawiały się na jego drodze.
Mellis w końcu przystanęła przy gęstych zaroślach i przeprowadziła konia przez nie w miejscu, gdzie zdawały się przerzedzone. Grandis nie zszedł z dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 rowena 2005-05-27 [Wstecz] [Strona główna]
 | Zobacz strony: 1 | 2010-07-29 16:25:51 WOW(666) Brat G:
To byla reklama
| 2005-06-02 13:57:53 Zrzeszona(9) earlin: :) Doczekałam się dalszej części i dzięki, że ją napisałaś :P Ale nie myśl sobie, że dam Ci spokój! :D Dokończ opowiadanie :P Naprawdę świetnie Ci one wychodzą, w tym parę literówek- pisz w Wordzie, a już ich nie będzie :D
Pozdrawiam
Earlin :)
| 2005-06-19 13:57:53 Młodsza wtajemniczona(7) rowena: Hmm... własnie w ytym problem, że pisze w Wordzie, ale jak się ma sporo dziwnych imion, podkreślanych na czerwono to zdarza się nie zauważyć litorówek. Przepraszam, mam nadziję, że podczas korekty, która może nastąpi w wakacje dalsza część będzie pisana bez błędów.
| Zobacz strony: 1 | |
[Wstecz] [Strona główna]
|