[Wstecz]Opowiadania Fantasy - Opowiadania prawie zwyczajne– Bardzo miło mi pana poznać, szanowny panie Duchu Śledzia! Ja osobiście jestem Goblinem zza Gobelinu, i choć nie mogę szczycić się tak chlubnym życiorysem jak pan, i mnie przydarzyło się kiedyś coś ciekawego – miałem żonę!
- Żonę? – spytał z zainteresowaniem duch Śledzia.
- Och, faktycznie – przypomniał sobie Jednorożec. – Wyglądała jak ćma, z tymi wielkimi takimi na głowie, ale utrzymywała, że jest goblinem, a kiedy umarła, wiesz, co on powiedział?
Duch Śledzia nie wiedział, więc dumny Jednorożec wyjaśnił:
- Powiedział, że nie ożeni się drugi raz, bo przy jego szczęściu żadna żona nie pożyje długo, a wtedy będzie musiał, z przyzwyczajenia, ożenić się po raz trzeci, a trzy żony to za wiele, jak na jednego goblina, ha!
Na dźwięk tego
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki triumfalnego „ha!”, jakim zakończył swoją wypowiedź Mosiężny Jednorożec, zawstydzony Goblin przerwał ściskanie prawej płetwy Ducha Śledzia (który wciąż leżał na wznak i udawał, że robi to, bo tak się mu podoba), po czym cicho oznajmił:
- Faktycznie tak powiedziałem, ale to nie była moja wina, że ona umarła. Zjadała za dużo soli.
- Soli? – odezwała się Eleonora, zastanawiając się, jak to możliwe, że nigdy wcześniej nie słyszała tej historii.
- Och, tak, soli… - odparł Goblin, rumieniąc się po czubki uszu. – Mówiłem jej, że to niezdrowo, ale ona wyjadała sól i ją wylizywała, aż pewnego dnia – klaps! Zasoliła się jak śledź!
Tu Goblin zrozumiał, że popełnił nietakt, zaciął się i nie mógł nic powiedzieć, dopóki Duch Śledzia nie uspokoił go co do faktu, że sam został uwędzony, nie ma więc nic przeciwko zasoleniu, i że szczerze współczuje żonie Goblina.
- Teraz współczucie nic już jej nie pomoże, ale mimo wszystko dziękuję – powiedział Goblin, usilnie starając się, by nie wypadło to zbyt ponuro. Po czym pociągnął nosem.
- Nie wiedziałam, że twoja żona zjadała sól – zwróciła się do niego Eleonora.
- Wiem – odparł smętnie – Gdybyś się dowiedziała, dałabyś jej po uszach, prawda? Ale ona już nie żyje…
- Och, Eleonora może w zastępstwie dać po uszach tobie – zauważył wesoło Mosiężny Jednorożec. – Twoje uszy są wprost stworzone, abyś mógł po nich obrywać.
- Jednorożcu! – skarciła go Eleonora. – nie zachowuj się bezczelnie.
Goblin przezornie chwycił swoje wielkie uszy i z całej siły przycisnął je do głowy.
- A czy to moja wina, że mam taki charakter? No? – spytał przymilnie Jednorożec. – Gdybym wiedział, że Goblin jest taki wrażliwy, w ogóle bym się do niego nie odzywał!
Eleonora, całkowicie udobruchana, dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 iris 2005-07-24 [Wstecz] [Strona główna]
 | | 2010-09-03 09:52:41 WOW(666) Brat G:
To byla reklama Do tej pory nie dodano komentarzy. | |
[Wstecz] [Strona główna]
|