Szukam mej miłości zagrabionej podstępem przez czarnego anioła,
Błądzę po omacku obijając i raniąc swym skażeniem, tęsknota tak
Wielka zabrania oddychać, szukam zastanawiając się nad jej losem
Sądząc, że ją odnajdę rozglądam się po twarzach ludzkich mijanych
Na ulicy, niektóre to tylko cienie, mijające mnie z pośpiechem, nie
Potrafiące się zatrzymać w ludzkim niepojętym biegu za czasem…
Jak wyglądasz? Fale wspomnień przywołują obraz…masz włosy czarne niczym
Samotna noc w moim pokoju, nie one płoną zielenią oczu wiosny, albo ciepłem
Letnich plaż, nie one są jak pomarańcze z koszyka babci mieniące się wszystkimi odcieniami.
A pachniesz… waniliowo jak pierwsze słodkie lody, a może nadzieją i marzeniami małych dzieci lub słodką kawą nad ranem w górach osnutych mgłą, nie ty pachniesz majem tysiącem
Konwalii, bzu jaśminu i akacji, kusisz swym słodkim zapachem, myślą o pierwszych ciepłych promieniach słonecznych, bujnej zieleni soczystych lasów i ciepłem kwiecistych łąk, jak wyglądasz… jak szczęście lub pierwszy motyl wiosną a może jesteś ciemny jak noc, straszny jak cienie za oknem w dziecięcym pokoju, mroczny niczym głębia nieznanej puszczy.
Nie podobna określić cię jednym zdaniem, ty z tysiąca słów się składasz i zmieniasz, lecz czy w ludzkiej postaci cię znajdę? Ilekroć patrzę w ciemność za oknem samotnym wieczorem zadając sobie to pytanie cichy szept przedziera się wśród gwiazd NIE…
|